Witam wszystkich!

Długo zastanawiałam się jaki wpis dzisiaj dodać. Chciałam, żeby był nieco inny niż wszystkie… Stwierdziłam, że zrobię coś czego jeszcze na blogu nie było! Dzisiejszy wpis jest poświęcony upięciom włosów, w których czuję się najlepiej.

Przed ścięciem włosów chodziłam głównie w rozpuszczonych włosach lub w wysoko spiętym, klasycznym kucyku, co zapewne zauważyłyście czytając starsze wpisy: 1-horz

Od momentu ścięcia włosów lepiej czuję się, kiedy włosy u nasady głowy są w jakiś sposób spięte. Mam kilka ulubionych fryzur, które dla Was uwieczniłam.

Pierwszą i najlepszą według mnie jest half bun, czyli taki „półkoczek”. Na krótkiej długości włosów wygląda bardzo efektownie. Takie upięcie jest bardzo proste w wykonaniu. Wystarczy spiąć wierzchnią warstwę włosów w koczek. Można robić go na dwa sposoby. Oto one:img_2784-horz   img_2825

Lubię także bardziej minimalistyczną fryzurę, taką jak ta niżej. W jej wykonaniu nie ma żadnej większej filozofii. Chwytam dwa kosmki włosów z przodu i łączę je z tyłu głowy wsuwką:img_2794-horz

Bardzo dobrze czuję się też w wysoko spiętym kucyku. Kiedy moje włosy były dłuższe wyglądał on lepiej, lecz przy takiej długości włosów również mi się podoba:img_2811-horz

Kolejnym lubianym przeze mnie upięciem jest nisko spięty kucyk z przedziałkiem na boku. Zrobienie tej fryzury zajmuje dosłownie kilka sekund, a wygląda całkiem fajnie:img_2830-horz

I ostatnie upięcie, które lubię to kucyk, do którego nie spinam wszystkich włosów. Tak jak widzicie zostawiam trochę włosów luźno puszczonych:img_2854

To tyle, mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi wasze „codzienne” fryzury będą troszkę urozmaicone. Kolejny post opublikuję w niedzielę o godzinie 19!

Klaudia Tarka @klatex 🙂